
Nie mogą dopuścić, by ogromny wzrost podatków doprowadził do stopniowej degradacji idei ogródków działkowych. Po spotkaniu z posłem partii rządzącej przyszedł czas na szukanie poparcia u parlamentarnej opozycji.
Możliwość trzydziestokrotnego wzrostu opłat za grunty zajmowane przez rodzinne ogrody działkowe jest postrachem i bólem głowy dla działkowców. Ich przedstawiciele są zdeterminowani i wręczają petycje posłom bez względu na partyjną przynależność. We wtorek (3.11) delegacja pojawiła się w głogowskim biurze posła Wojciecha Zubowskiego (Rozwój Plus). Wcześniej z tym samym problemem działkowcy zwrócili się do parlamentarzysty partii rządzącej.
– Ostatnio byliśmy w biurze poselskim Łukasza Horbatowskiego. Dzisiaj wybieramy się do posła Zubowskiego. Też chcemy złożyć mu petycję dotyczącą podatku od gruntu, który wcześniej wynosił 0,1 procent, a teraz ogrody mogą płacić nawet 3 procent. To jest zarżnięcie ogrodów działkowych. Jeżeli do tego dojdzie, to po prostu ogrody nie mają racji bytu – powiedział przed biurem poselskim Bogusław Dębski, przewodniczący Kolegium Prezesów Rodzinnych Ogrodów Działkowych Powiatu Głogowskiego.
Przedstawiciele działkowców podkreślają, że nie prowadzą działalności komercyjnej, a ich ogrody służą przede wszystkim rekreacji oraz uprawie warzyw i owoców na własne potrzeby. Tymczasem, jak alarmują, w niektórych częściach Polski opłaty związane z użytkowaniem gruntów mogą oznaczać dodatkowe obciążenia sięgające od tysiąca do nawet trzech tysięcy złotych rocznie na jedną działkę.
Na razie problem nie dotknął bezpośrednio ogrodów w Głogowie i okolicznych gminach. Działkowcy korzystają ze zwolnień, ale obawiają się, że sytuacja może się zmienić. Dlatego chcą ustawowego rozwiązania, które zabezpieczy ich przed drastycznymi podwyżkami.
– Coś już zaczęło się dziać, posłowie zaczęli nad tym debatować. Mamy nadzieję, że uda się wrócić do stawki 0,1 procent. Nieraz już pokazywaliśmy, że działkowcy, kiedy działają wspólnie, potrafią coś wywalczyć. Jesteśmy pozytywnie nastawieni – podkreśla Bogusław Dębski.
Warto walczyć
Poseł Wojciech Zubowski przyjął petycję i nie ukrywał, że doskonale pamięta wcześniejsze batalie działkowców o korzystne dla nich przepisy. Przypomniał prace parlamentarne nad ustawą o rodzinnych ogrodach działkowych z 2013 roku, w których sam uczestniczył.
– Jesteście państwo, jeżeli chodzi o oddziaływanie na parlamentarzystów, jedną z najskuteczniejszych grup. Nie mówię tego, żeby słodzić, ale mogę to ocenić po kilku kadencjach pracy w parlamencie – stwierdził Wojciech Zubowski.
Parlamentarzysta szczegółowo wypytywał swoich gości o wysokość opłat, sposób ich naliczania i sytuację w poszczególnych samorządach. Zwrócił uwagę, że przyczyną problemu jest nie tylko możliwość zastosowania stawki sięgającej 3 procent, ale również wzrost wartości gruntów, od których naliczane są opłaty.
Zdaniem posła konieczne jest jednak poznanie argumentów drugiej strony, czyli samorządowców, którzy decydują o wysokości obciążeń.
– Chciałbym poznać stanowisko samorządowców, jak oni na to patrzą. Bo to jest jedna strona medalu. Nie wiem, jakie koszty ponoszą samorządy w związku z funkcjonowaniem ogrodów działkowych. Chciałbym to sprawdzić, żeby być uczciwym – zaznaczył poseł.
Wojciech Zubowski przekonywał, że jeżeli samorząd decyduje się na tak znaczące podniesienie opłat, powinien potrafić wyjaśnić działkowcom powody takiej decyzji. Pytał również, czy w zamian za większe obciążenia finansowe ogrody mogą liczyć na konkretne inwestycje, takie jak budowa dróg dojazdowych, wodociągów czy poprawa infrastruktury.
– Jeżeli wcześniej samorząd otrzymywał 0,1 procent, a teraz chce 3 procent, to chciałbym zapytać, z czego wynika trzydziestokrotne podniesienie stawki. Co takiego robi dla działkowców, jakie inwestycje realizuje, żeby to uzasadnić? – pytał parlamentarzysta.
Podczas spotkania pojawił się również znacznie poważniejszy problem. Zdaniem Zubowskiego wysokie opłaty mogą doprowadzić do sytuacji, w której starszych i mniej zamożnych użytkowników zwyczajnie nie będzie stać na utrzymanie działek.
Poseł zwrócił uwagę na ryzyko stopniowego przejmowania atrakcyjnych gruntów zajmowanych przez ogrody, szczególnie w dużych miastach, gdzie tereny te mogą być interesujące dla deweloperów.
– Ja tu widzę naprawdę jedno zagrożenie. Starsze osoby, dla których działka jest sposobem na oszczędzanie, uprawianie warzyw, nagle mogą stanąć przed problemem jej utrzymania. Może dojść do wymuszonej sytuacją ekonomiczną sprzedaży, bo kogoś nie będzie stać na ponoszenie takich kosztów – przestrzegał Wojciech Zubowski.
Parlamentarzysta obawia się, że taki mechanizm mógłby z czasem prowadzić do osłabienia ogrodów działkowych, a nawet prób przejmowania ich terenów pod inne inwestycje.
Co zatem można zrobić?
Zdaniem posła najskuteczniejszym rozwiązaniem byłaby zmiana przepisów na poziomie parlamentarnym. Zubowski uważa, że ogólnopolska akcja działkowców, polegająca na odwiedzaniu biur poselskich wszystkich ugrupowań, może przynieść efekty. Warunkiem jest jednak przygotowanie konkretnego projektu ustawy.
– Za dwa, trzy, cztery tygodnie, żeby to miało szansę powodzenia, należałoby złożyć projekt ustawy, która będzie zmieniać te przepisy i w jakiś sposób blokować tak wysokie obciążenia – przekonywał.
Jednocześnie poseł zaznaczył, że nie jest przekonany, czy konieczny jest powrót dokładnie do stawki 0,1 procent, czego domagają się działkowcy. Jego zdaniem warto rozważyć również rozwiązanie pośrednie, które uwzględniałoby potrzeby samorządów, ale jednocześnie chroniło ogrody przed drastycznymi podwyżkami.
– Nie jestem przekonany, że musi to być 0,1 procent. Może samorządowcy potrafiliby uzasadnić na przykład 0,3 procent. To nadal więcej niż wcześniej, ale nie 3 procent. Chciałbym jednak najpierw poznać ich stanowisko – tłumaczył Wojciech Zubowski.
Poseł zachęcał również działkowców do dalszego nagłaśniania sprawy i utrzymywania kontaktu z parlamentarzystami. Jego zdaniem samo złożenie petycji nie wystarczy. Jeżeli powstanie projekt ustawy, konieczne będzie zabieganie o poparcie dla niego w poszczególnych klubach parlamentarnych.
Przypomnijmy, że podczas wcześniejszego spotkania z działkowcami poseł Łukasz Horbatowski również zadeklarował zainteresowanie problemem. Zapowiedział przeanalizowanie dokumentów i sprawdzenie możliwości podjęcia działań ustawowych. Zwracano wówczas uwagę, że sprawa dotyczy przepisów obowiązujących od 2013 roku, a nie nowych podatków wprowadzonych przez obecny rząd.
Działkowcy liczą więc na porozumienie ponad politycznymi podziałami. Podkreślają, że nie domagają się całkowitego zwolnienia ze wszystkich kosztów utrzymania ogrodów, ale chcą jasnych i przewidywalnych zasad, które nie będą zagrażały ich istnieniu.
Wtorkowa wizyta w biurze Wojciecha Zubowskiego to kolejny etap tej walki. Przedstawiciele rodzinnych ogrodów działkowych zapowiadają, że nie zamierzają odpuszczać. Liczą, że wspólna presja działkowców z całej Polski doprowadzi do przygotowania zmian ustawowych, zanim wysokie opłaty staną się problemem również dla mieszkańców Głogowa i okolic.


MATERIAŁ UDOSTĘPNIONY PRZEZ MYGLOGOW PORTAL INFORMACYJNY GŁOGOWA