Czy potrzebny i możliwy jest rozwój ROD? - na przykładzie ROD ”Międzylesie” w Rzeszotarach Okręg Legnica

29 stycznia 2018

Czy ogrodnictwo działkowe w Polsce przeżywa taki rozkwit, że można dziś go nazwać „renesansem”? Myślę, że „renesans” nie jest słowem przesadzonym, lecz trzeba na to wszystko spojrzeć z różnych perspektyw. Na pewno w Polsce, szczególnie w dużych aglomeracjach, jest zapotrzebowanie na nowe ogrody działkowe. Przyznajmy szczerze, że dziś tak mało natury mamy wokół siebie, ponieważ miasta stają się szaro - betonowe. W mieście ostoją zieleni są parki, które w piękny, pogodny dzień są przepełnione spacerowiczami. Wielu ludziom pewnie to wystarcza, ale jest grupa ludzi, która woli czasem zwolnić, wyciszyć się, pobyć sam na sam z sobą lub z najbliższą rodziną na zielonym skrawku Ziemi. 

I tu z nieocenioną pomocą przychodzi ogród działkowy, a najlepiej taki, który jest pod miastem, z dala od codzienności i zgiełku. Ja z zoną Justyną dość niedawno, bo niespełna trzy lata temu, gdy nasz syn Wojtuś miał około 6 miesięcy, szukaliśmy i odnaleźliśmy oazę spokoju- wymarzony ROD pod miastem. Cisza, spokój, duże działki po ok. 400 m2, przemili działkowicze, to główne atuty naszego ogrodu. Nie ukrywam, że także nabycie prawa do takiej działki nie było dość kosztowne dla nas, młodego małżeństwa, ponieważ działki z altanami oraz studniami były i są nadal wolne. Jako, że w życiu nie wszystko jest kolorowe, to pozostaje problem dojazdu- ogród oddalony jest około 7 km od domu i dojazd możliwy jest praktycznie tylko samochodem. Co prawda do godziny 15 w dni powszednie kursuje autobus PKS-u, ale przecież to godziny, w których ludzie są w pracy. W weekendy natomiast nie kursuje żaden autobus, a busy nie mogą się zatrzymywać koło naszego ogrodu, bo nie mają tego przystanku w rozkładzie jazdy. My z żoną mając oboje prawo jazdy jesteśmy w stanie z tym faktem pogodzić się, lecz nie każdy musi mieć prawo jazdy. Utrudniony dojazd stał się głównym powodem do wyludnienia się naszego ogrodu. Z opowieści starszych działkowców słyszałem, jak to wyglądał ogród, gdy zatrzymywał się tu autobus miejski, który jechał z Legnicy do Polkowic i z powrotem, jak ogród tętnił życiem, bo nikt nie miał problemów z dojazdem.

Widząc wielki potencjał ogrodu i patrząc z żalem na opuszczone działki wraz z żoną postanowiliśmy jakoś pomóc Zarządowi ROD w „reklamie” ogrodu. Jako, że informatyka, to dla mnie codzienność, to postanowiliśmy założyć stronę internetową ogrodu, bo realia dziś są takie, że wszystko, czego potrzebujemy szukamy w Internecie. I tu dużym kredytem zaufania obdarzyli nas członkowie Zarządu ROD- dali zielone światło, by projekt strony przerodził się w ogólnodostępną stronę WWW. Dzięki stronie internetowej oraz ogłoszeniom na różnych portalach z ogłoszeniami udało nam się odwrócić trend wyludniania się ogrodu. Bilans osób odchodzących z ogrodu i przychodzących na ogród jest raczej zrównoważony, lecz to trochę za mało.

W międzyczasie z pełnienia funkcji Prezesa Zarządu ROD zrezygnował Pan Henryk Muszyński, a pozostali członkowie Zarządu: Pani Aniela Wesołowska, Pani Zofia Górniak, Pan Józef Błażejewski, Pan Bogdan Gruszka i Pan Edward Kaptur obdarzyli mnie jeszcze większym kredytem zaufania, a mianowicie zaproponowali mi dokooptowanie do Zarządu w funkcji Prezesa. Przystałem na ich propozycję, lecz dokładnie wiedziałem, że sprawowanie tej funkcji nie będzie łatwe i z czym przyjdzie mi się mierzyć.

Na dzień dzisiejszy stoi przed nami widmo remontu ogrodzenia- słupki drewniane trzeba by wymienić na nowe, najlepiej betonowe. W naszym ROD obecnie jest 289 działek użytkowych, z czego uprawianych jest 138. Te 138 działek musi utrzymać cały ogród. O inwestycjach w nowoczesną infrastrukturę możemy chyba tylko pomarzyć.

Na szczęście wśród wzburzonych mórz są i wody spokojniejsze, które pomagają patrzeć optymistycznie na przyszłość- w pobliżu naszego ogrodu rozpoczęta została budowa nowego centrum dystrybucyjnego jednej z sieci handlowych i sklepu owej sieci. Jestem przekonany, że na przystanku przy ogrodzie zaczną zatrzymywać się busy i może znów zacznie docierać tu autobus miejski.

Na pewno dziś ogrodnictwo działkowe przeżywa rozkwit, widzę to po liczbie odebranych telefonów, e-maili od potencjalnych działkowiczów. Z tej licznej grupy na nasz ogród przyjeżdża około połowa z tych ludzi, a potem z tej połowy tylko ok. 10% decyduje się na podpisanie umowy dzierżawy działkowej.

Czy istnieje potrzeba budowania nowych ogrodów? Na pewno tak przy dużych, miejskich aglomeracjach, gdzie dostęp do zieleni jest ograniczony. Warunkiem koniecznym do istnienia takiego ogrodu jest dobra komunikacja z miastem, dojazd bez samochodu bezwzględnie musi być zapewniony. Sam ogród musiałby zostać wyposażony przynajmniej w sieć energetyczną, bo to o nią pierwszą pytają potencjalni działkowcy.

Pozostaje pytanie, co z rozwojem ogrodnictwa działkowego przy mniejszych miastach? Myślę, że rozwój ogrodów działkowych i tu jest potrzebny, ale w trochę innej formie. Bardzo trafione jest tu paradoksalne powiedzenie, „kto stoi w miejscu, ten się cofa”. Rozwój potrzebny jest w istniejących już ogrodach- pomoc PZD na każdym szczeblu w promowaniu ogrodów, w których są wolne działki, pomoc w remontach i budowie nowej infrastruktury. Istnieją ogrody, które są perełkami, lecz również bywają ogrody jak diament- dopiero po oszlifowaniu będzie widać ich piękno.

Dziś mam 30 lat, może niektórzy nie biorą mnie na poważnie, bo co on wie o życiu, ale kilka rzeczy potrafię i mam nadzieję, że wykorzystam je dla dobra ogrodu, bo działka stała się moim i mojej żony hobby. Mam również nadzieję, że nasz ogród będzie istniał jeszcze wiele, wiele lat i będziemy się mogli cieszyć tym „naszym” kawałkiem natury jak najdłużej wraz z naszym synkiem Wojtusiem i drugim dzieckiem, które niebawem się narodzi.

Damian Zieziula
Prezes Zarządu
ROD „Międzylesie” w Rzeszotarach

www.miedzylesie.legnica.pl



Projekt i realizacja: StudioAvatar.pl - strony www Legnica, Lubin, Wrocław